Niewątpliwie atrakcją naszej wystawy jest wyjątkowe dzieło Jaroslava Vonki – krata drzwi wejściowych do dzisiejszej siedziby Banku Zachodniego WBK przy ul. Piastowskiej w Prudniku. Jak się okazuje, przed wojną zabezpieczała ona także wejście do instytucji parającej się obrotem pieniężnym – do Powiatowej Kasy Pożyczkowej. Mamy zatem do czynienia z pewną ciągłością funkcji budynku, a co za tym idzie – metalowe zabezpieczenie wejścia do niego wydaje się być, jak najbardziej w dalszym ciągu stosowne. Na dekorację figuralną kraty składa się osiem figur reprezentujących potencjalnych, przedwojennych klientów banku. Każda z nich została w indywidualny sposób scharakteryzowana. Wśród nich jest jednak taka, którą zwykło określać się mianem pijanego robotnika. Nie dość, że ma problem z utrzymaniem pionu i chwyta się pręta kraty, to jeszcze w ręce trzyma przedmiot, który może zdradzać powód jego słabości. Zagadkowe, by nie rzec … niezwykłe to przedstawienie. Bo czy pijak może być wiarygodnym klientem banku, czy też jakiejkolwiek kasy pożyczkowej? Na pewno nie byli co do tego przekonani ci, którzy zaprojektowali wykonaną prawie w tym samym czasie (bo w 1938 r. lub wkrótce potem) wrocławską dekorację rzeźbiarską fasady budynku, który pierwotnie także służył za siedzibę instytucji bankowej lub kredytowej. Przy ul. B. Drobnera 8 zobaczymy dwie wyrzeźbione figury męskie, które są swoimi skrajnymi przeciwnościami. Z jednej strony schludnie ubrany mężczyzna w garniturze, ogolony i o wypielęgnowanych dłoniach, w jednej z nich dumnie dzierży książeczkę oszczędnościową. Za partnera ma swoje zaprzeczenie – zaniedbanego jegomościa, w podartych i połatanych łachmanach, z zapuszczonym zarostem, dziurawą jedną kieszenią i drugą – „zabezpieczającą” butelkę. Jednym słowem – pijak i utracjusz. Przesłanie tej dekoracji rzeźbiarskiej wydaje się być oczywiste – to oszczędzanie uczyni cię szczęśliwym i zamożnym, a jeżeli tego nie rozumiesz, to skazujesz się na degradację i upadek. Co w takim razie robi pijak w dekoracji kraty w Prudniku? I tu być może czeka nas pewna niespodzianka – to, co trzyma robotnik w dłoni, to chyba jednak nie jest dzbanek czy też bukłak lub manierka na trunek, ale – ze względu na sposób opracowania krawędzi tego przedmiotu – zapewne sakiewka na pieniądze. Sędziwy robotnik, bo rzeczywiście jego strój na takowy status wskazuje, idzie do banku złożyć swoje oszczędności, albo jako człowiek przezorny, „zaopatrzony” w sakiewkę, udaje się tam po to, aby pobrać pożyczkę. Tylko jest jedno ale … To wydawałoby się zasadne wytłumaczenie tożsamości tego „metalowego” bohatera nie musi jednak dotyczyć dzieła Vonki. Jego stać było na taki oksymoron, jak „oszczędny pijak”. W świecie wyobraźni czeskiego kowala mógł się bowiem pojawić ktoś taki, kto udałby się w stanie wskazującym do banku po pieniądze. Dlaczego nie? A odpowiedź na pytanie – czy bank gotów by był zaufać takiemu klientowi? – wcale nie musi być jednoznacznie negatywna.